Przełom w leczeniu łysienia. Japońscy naukowcy odkryli „brakujący element”

Nowa metoda leczenia łysienia coraz bliżej. Japońscy naukowcy na ostatniej prostej do testów na ludziach.
nowa metoda leczenia łysienia nowa metoda leczenia łysienia
Nowa metoda leczenia łysienia opracowana przez naukowców z Japonii. Foto: Pixelshot

W lutym 2026 roku japońscy naukowcy z instytutu RIKEN i firmy OrganTech poinformowali o przełomie, który może zmienić podejście do łysienia. Po raz pierwszy udało im się odtworzyć w pełni funkcjonalne mieszki włosowe – zdolne nie tylko do produkcji włosów, ale też do naturalnego cyklu ich wzrostu i wypadania. Kluczowym elementem okazał się nowy typ komórek, który wcześniej umykał badaczom. Jeśli technologia przejdzie kolejne etapy testów, może otworzyć drogę do realnej regeneracji włosów, zamiast jedynie spowalniania ich utraty.

Łysienie – powszechny problem setek milionów mężczyzn

Łysienie androgenowe (czyli klasyczne „łysienie typu męskiego”) to najczęstsza przyczyna wypadania włosów u panów – odpowiada za ponad 95 proc. wszystkich przypadków. Problem zaczyna się wcześnie: już do 35. roku życia zauważalne przerzedzenie włosów ma około dwóch trzecich mężczyzn, a po 50. roku życia dotyka ponad połowy.

Na całym świecie mowa o setkach milionów osób – w samych Stanach Zjednoczonych szacuje się, że problem dotyczy ponad 35–50 milionów mężczyzn, a w krajach zachodnich wskaźniki są szczególnie wysokie (np. w Hiszpanii, Włoszech czy Francji nawet 44 proc. mężczyzn).

Dzisiaj możliwości walki z łysieniem są ograniczone. Najpopularniejsze leki to minoksydyl (w formie płynu, pianki lub tabletki) – pobudza krążenie i przedłuża fazę wzrostu włosów – oraz finasteryd (lub dutasteryd), który blokuje hormon DHT odpowiedzialny za miniaturyzację mieszków. Oba działają, ale tylko u części mężczyzn, trzeba je stosować do końca życia, a po odstawieniu włosy wypadają ponownie.

Do tego dochodzą przeszczepy włosów (metodą FUE lub FUT), które przenoszą mieszki z tyłu głowy na przód – skuteczne, ale drogie i ograniczają się do tego, co już mamy w zapasie. Coraz popularniejsze są też terapie wspomagające: osocze bogatopłytkowe (PRP), laseroterapia niskiego poziomu czy suplementy. Wszystko to głównie spowalnia proces albo maskuje problem, jednak żadna z tych metod nie tworzy od zera nowych, zdrowych mieszków włosowych, co właśnie udało się osiągnąć naukowcom z Japonii.

Dwudziestoletnia walka o włosy

Za najnowszym odkryciem stoi zespół badaczy z RIKEN pod przewodnictwem dr Takashi Tsuji, który od 2007 roku prowadzi prace nie tylko nad regeneracją mieszków włosowych, ale także nad bioinżynierią całych narządów – w tym zębów, gruczołów ślinowych oraz innych struktur powstających dzięki współdziałaniu różnych typów komórek, w tym komórek macierzystych. Ich długofalowym celem jest stworzenie technologii pozwalającej na odtwarzanie w pełni funkcjonalnych tkanek i organów u ludzi.

Przeczytaj także:

Pierwsze znaczące sukcesy nadeszły w 2012 roku. Wówczas naukowcy z instytutu RIKEN opublikowali w Nature Communications pracę, w której wskazali, że z dwóch typów komórek pobranych z mysich wąsów – nabłonkowych komórek macierzystych oraz komórek brodawki skórnej – można stworzyć pierwotny zawiązek mieszka włosowego.

Po przeszczepieniu do skóry myszy powstawały w pełni funkcjonalne włosy z pigmentem, unerwieniem i połączeniami mięśniowymi. Metoda działała dobrze po transplantacji do żywego organizmu, natomiast w czysto laboratoryjnych warunkach (in vitro) proces się zatrzymywał.

W 2021 roku zespół, pod przewodnictwem dr Takashiego Tsujiego opublikował „przepis” na cykliczną regenerację bioinżynieryjnych mieszków włosowych – opracowano specjalne medium hodowlane (NFFSE), które pozwalało namnażać komórki macierzyste ponad 100-krotnie przy zachowaniu ich zdolności do wielokrotnego cyklu wzrostu. Wszystko wskazywało na to, że zespół jest blisko celu. Ale jak pokazały kolejne lata – brakowało jeszcze jednego elementu.

Brakująca trzecia komórka

20 lutego 2026 roku w czasopiśmie Biochemical and Biophysical Research Communications ukazała się praca, która od razu trafiła na czołówki mediów. Zespół pod kierunkiem Tsujiego zidentyfikował specjalną grupę komórek, które nazwali „komórkami wspomagającymi regenerację mieszków”. Te komórki pochodzą z bezpośredniego sąsiedztwa mieszka włosowego i pełnią rolę koordynatora – pomagają w prawidłowym ukształtowaniu całego mieszka, w jego zagłębianiu się w głąb skóry oraz w przejściu z fazy spoczynku do fazy intensywnego wzrostu.

Dzięki nim po raz pierwszy udało się stworzyć w pełni funkcjonalne mieszki włosowe w warunkach laboratoryjnych, bez konieczności wszczepiania ich od razu do żywego organizmu. Wcześniejsze metody wymagały przeszczepu już na etapie zawiązku. Teraz mieszki rozwijały się w pełni w sztucznej skórze w probówce – rosły, produkowały włosy i przechodziły przez naturalny cykl (około 9 dni wzrostu i 6 dni regresji w modelach mysich). To pierwszy taki przypadek w historii badań nad regeneracją włosów.

Regeneracja i odbudowa

Rozwiązanie opiera się na pobraniu komórek z włosów pacjenta (najlepiej z tyłu głowy, gdzie nawet przy silnym łysieniu często coś zostaje). Następnie hoduje się je w specjalnym żelu w trzech wymiarach, używając trzech rodzajów komórek: nabłonkowych komórek macierzystych, komórek brodawki skórnej i nowo odkrytych komórek wspomagających. Całość przechodzi dwuetapową hodowlę – najpierw namnażanie, potem dojrzewanie. Efekt? Tysiące nowych, działających mieszków włosowych gotowych do przeszczepu.

W przeciwieństwie do dzisiejszych rozwiązań, które tylko spowalniają wypadanie lub przenoszą istniejące mieszki, metoda z RIKEN/OrganTech naprawdę regeneruje. Z kilku mieszków pacjenta tworzy tysiące nowych, w pełni funkcjonalnych jednostek, które potem można przeszczepić. Ponieważ to własne komórki, ryzyko odrzutu jest praktycznie zerowe. Nowe mieszki zachowują naturalny cykl – włosy rosną, wypadają i odrastają tak, jak powinny.

W praktyce może to oznaczać, że w przyszłości lekarz pobierze kilka mieszków z tyłu głowy pacjenta, namnoży komórki w laboratorium i stworzy tysiące nowych, w pełni funkcjonalnych mieszków. Potem przeszczepi je w miejsca, gdzie włosów już nie ma.

Gdzie jesteśmy dziś?

Aktualnie (kwiecień 2026) prace są w fazie przedklinicznej, a firma OrganTech deklaruje, że ma już gotowy cały proces technologiczny i planuje rozpocząć badania na ludziach pod koniec 2026 lub w 2027 roku.

Trzeba jednak pamiętać, że wcześniejsze prognozy były już kilka razy przesuwane – co jest normalne przy tak skomplikowanych projektach regeneracyjnych. Japońska agencja regulacyjna jest dość przychylna takim terapiom, więc proces może iść szybciej niż w Europie czy USA.

Nie oznacza to jednak, że za rok każdy łysiejący mężczyzna wyjdzie z kliniki z nową czupryną. Najpierw trzeba udowodnić skalowalność (tysiące mieszków na pacjenta), długoterminowe bezpieczeństwo i trwałość efektu. Naukowcy sami podkreślają, że to solidna podstawa naukowa, a nie gotowa terapia. Realistycznie – pierwsze komercyjne zabiegi mogą pojawić się najwcześniej za kilka lat, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem.

Źródła:
  • https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/41762869/
  • https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0006291X26002238
  • https://www.japantimes.co.jp/news/2026/02/26/japan/science-health/hair-follicles-cells/